W poszukiwaniu informacji na temat transpłciowości

Elektroliza nr 4

Trochę mnie tutaj nie było. Jest to związane z nowym miejscem zamieszkania, pracą, samodzielnymi obowiązkami i życiem w pośpiechu przez ostatnie dwa miesiące.

W pracy wszystko ekstra, poza tym, że wciąż nie wiem czy praca w korporacji tak na prawdę jest dla mnie. Mimo wszystko polityka firmy, bardzo duży nacisk na poprawność polityczną, oraz bezpieczeństwo pracowników sprawia, że czuję się tam dobrze. Nikt nie ma prawa nawet krzywo na Ciebie spojrzeć w związku z tym kim jesteś i jak wyglądasz więc mi to wystarcza 🙂 . Wciąż próbuję zadomowić się w Kato, jednak ze względu na fatalną pogodę w maju większość czasu spędzałam w relacji praca-dom. W międzyczasie grzecznie przyjmuję hormony i szukałam salonu kosmetycznego w którym wykonywany jest zabieg elektrolizy.

Kto szuka ten znajdzie, więc po kilkunastu wykonanych telefonach, gdzie usłyszałam : „nie podejmujemy się pracy z męskim typem owłosienia”, „działamy tylko z nieznacznym owłosieniem” itp w końcu udało mi się trafić na profesjonalistkę. Generalnie Wszyscy byli bardzo mili, jednak bali się, że jestem może zarośniętym orangutanem i ciężko będzie się za to zabrać. Próbowałam tłumaczyć, że jestem już po 5 sesjach laserem i chodzi mi tylko o usunięcie niedobitków + jasnych włosów, z którymi nie dał Sobie rady laser. Ostatecznie znalazłam niewielki, ale przytulny salonik od Pani Eweliny, która prowadzi jednoosobową działalność i jak się okazało, elektrolizę wykonuje od lat. Nie miała żadnych przeciwskazań co do zabiegu jeśli chodzi o mnie, zachowała się w pełni profesjonalnie, a w dodatku już podczas pierwszej rozmowy wyjaśniła mi na czym dokładnie polega zabieg, czego mogę się spodziewać i jak do niej dojechać.

Bardzo się ucieszyłam, bo uważam, że pozbycie się zarostu to jeden z podstawowych zabiegów, który każda z nas powinna przejść, aby poczuć się mega lepiej we własnym ciele i nabrać pewności Siebie.

No więc pojechałam. Na miejscu herbatka, świeczki, kocyk w razie gdyby mi było zimno. Bardzo przyjemna atmosfera. Czytałam, że elektroliza jest zabiegiem bolesnym. Moja pierwsza wizyta była godzinna. Każda kolejna również. To jedne z najdłuższych godzin w moim życiu 😀 . Zabieg polega na wkłuciu igły na ok 0,6-0,8 mm w skórę i włączenie wiązki prądu, która zabija cebulkę. Następnie Pani kosmetolog wyciąga włos pensetą. Nawet jeżeli wyciągnie skrupulatnie wszystkie włosy z danego obszaru, to najprawdopodobniej tylko 30% z nich było w pożądanej fazie wzrostu, a reszta w fazie uśpienia i te uśpione odrosną. Więc za 3 tygodnie potrzebny jest kolejny zabieg na tym samym obszarze.

Bolało. I to bardzo. Pierwsze 10 minut pomyślałam : -phi, pikuś, dam radę bez problemu. Kolejne minuty odczuwałam coraz boleśniej, po pół godziny prosiłam o przerwę. Czuć każde ukłucie i każdą wiązkę prądu, co jest najbardziej bolesne. Włos rośnie przy włosie, więc ciągła praca na tym samym obszarze potęguje wrażenie bólu. Już po chwili zaczęła puchnąć mi twarz w miejscach w których pracowała Pani Ewelina. Na szczęście okazało się, że robi to mega wprawnie i wkłuwa się w 3 miejsca dosłownie w moment i wyciąga 3 włosy. W godzinę zrobiła mi całego wąsika. Byłam zaskoczona, bo czytałam, że potrzeba godzinę na 1-2cm kwadratowe, a ona poleciała szybciutko z tematem. Kolejna wizyta – bródka. Na kolejnej pozostałości na policzkach. Jestem więcej niż zadowolona, ponieważ moja twarz jest gładka po 4 wizytach, nie mam żadnych uszkodzeń skóry, o które bardzo łatwo w przypadku niedoświadczonej kosmetolog, która źle się wkłuje lub ustawi za wysokie parametry wiązki prądu.

Postanowiłam wrzucić zdjęcie pozabiegowe aby można było zobaczyć zaczerwienione miejsca na mojej twarzy. Tu akurat jestem świeżo po drugim usuwaniu pozostałości po wąsie 😛 Jestem bez make upu i totalnie niezrobiona. Sama natura ;););)

Na zdjęciu może aż tak bardzo nie widać opuchlizny, ale na pewno zaczerwienienie po zabiegu

Zarostu na twarzy praktycznie nie ma i tak jak niegdyś zdarzało mi się, że nawet gdy miałam make up, to miałam wrażenie, że podkład jest ciemniejszy w miejscach gdzie jest zarost i jest to widoczne , tak w tym momencie nie mam z tym najmniejszego problemu. Koszt jednej wizyty to 100 zł. Razem z Panią kosmetolog planujemy około 20 wizyt, ponieważ przedstawiłam swoje oczekiwania i nie chcę na twarzy żadnego „meszku” itp. Wyjaśniała mi, że kobiety naturalnie mają meszek na twarzy i jeśli nie jest czarny to nie usuwają go. Rozumiem, że jest to meszek jak na brzoskwini i w zasadzie to nawet go za bardzo nie czuć, ALE Ja należę do osób, które jak się za coś biorą to chcą to zrobić z maksymalnie dobrym efektem. Więc umówiłyśmy się, że jasne i krótkie włoski też usuwamy, tak żeby moja twarz była całkowicie gładka. Stąd też taka duża ilość wizyt. Może w trakcie okaże się, że wcale nie będzie potrzebna, jednak zobaczymy z czasem 🙂 .

W tym okresie jeszcze nosiło się maseczki i nie było widać mojej pokiereszowanej twarzy, jednak aktualnie gdy jesteśmy bez maseczek, uznałam, że nie obchodzi mnie czy ktoś się patrzy na mnie w autobusie, czy w pracy ktoś zobaczy opuchliznę itd. Po prostu trzeba robić swoje i nie przejmować się innymi.

Dodam tylko, że nie pomaga krem Emla, ani ketonal. Próbowałam zarówno znieczulenia miejscowego jak i od środka organizmu i nic z tego. Trzeba swoje przecierpieć.

Teraz przynajmniej gdy się pomaluję, nie widać śladu po jakimkolwiek zaroście i nie ma żadnych „przebić”

Śmiało mogę powiedzieć, że jestem więcej niż zadowolona. Na moje szczęście, Phillips Lumea sprawia się bardzo dobrze jako domowa lampa IPL do usuwania owłosienia z ciala i nie mam problemu z owłosieniem w innych miejscach i nie potrzebuję zabiegu elektrolizy w innych miejscach.

Za 2 tygodnie jest mój wyjazd do Warszawy na konsultację z Dr. Jaworowskim w sprawie operacji/feminizacji nosa, oraz zeszlifowania jabłka Adama. Czas szybko leci, jestem bardzo podekscytowana, ale też mam swoje obawy. Ingerencja w swoje ciało to poważna sprawa. Niemniej jednak nie mam wyboru. Moja kichawa jest trochę krzywa i jak dla mnie za duża, a w dodatku chciałabym nosek lekko zadarty do góry 🙂

Oczywiście Wszystko ładnie opiszę, ponieważ liczę na to, że termin operacji dostanę w okolicy września i będę wtedy już pod koniec sesji z elektrolizą, oraz gotowa na kolejny krok, który zbliży mnie do upragnionego życia 🙂

4 thoughts on “Elektroliza nr 4

  1. Mam nadzieję, ze wiesz, co robisz.

    Pamiętaj, że źródła anglojęzyczne przesycone są afirmacją dla twardych procedur medycznych konfrontujących transseksualizm (SRS, HRT) i ignorują sfokusowane wsparcie psychologiczne.

    Tutaj masz alternatywne stanowisko:

    https://sexchangeregret.com/27-year-old-man-regrets-having-surgery/

    https://sexchangeregret.com/teenage-max-i-wish-i-had-listened-to-you/

    Polecam zwłaszcza wywiad z mamą dziecka transpłciowego:

    https://sexchangeregret.com/what-its-like-to-lose-your-children-to-the-transgender-cult-from-a-mom-who-knows/

    Co Ci da wspięcie się na szczyt, jeśli okaże się, że drabina była oparta o niewłaściwą ścianę?

    Pozdrawiam

    1. Dziękuję za artykuły, przeczytałam wszystkie. Nie zamierzam przechodzić SRS. Zaczęłam od psychologa i psychiatry, oraz seksuologa i Wszystkie opinie mam poparte solidną wiedzą lekarską. Trzech specjalistów nie mogło się pomylić, a Ja Sama czuję się co raz lepiej każdego dnia gdy zmierzam w upragnionym kierunku. Przykro mi, że bohaterów artykułów spotkały takie rzeczy, jednak mnie nikt do tranzycji nie namawiał – to moja decyzja. Artykuł w którym dzieciaki przechodzą tranzycję dla bycia popularnym – no tutaj ewidentnie zabrakło opieki dobrego psychologa lub psychiatry. Tranzycję przechodzi się dla Siebie i ta decyzja powstaje gdy wiesz w 100 % , że jest to dla Ciebie ratunek. Jestem w wieku kiedy nie ma mowy o pomyłce.

  2. Witaj, już myślałem, że się poddałaś ale widzę kobietkę która mimo przeciwności chce osiągnąć swój cel, i bardzo dobrze tak trzymaj. Pozdrawiam Misiek

    1. Dziękuję bardzo Miśku. Oczywiście, że mam chwilę kiedy jestem bardzo zmęczona tym co się dookoła dzieje w moim życiu aktualnie ,ale też szczęśliwa, że małymi krokami dążę do celu. Więc nie zamierzam się poddawać, dzisiaj wyjazd do Warszawy na konsultację przedoperacyjną, a w środę kolejna elektroliza. Będzie dobrze 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *