W poszukiwaniu informacji na temat transpłciowości

Seksuolog

face, empty, woman

Dzisiaj wybrałam się na wizytę do seksuologa. Szczerze – bardzo nie lubię Katowic. Źle mi się kojarzą, pamiętam stary dworzec pełen bezdomnych i narkomanów, którzy okupowali tamtejsze rejony. Miasto zawsze było zatłoczone, miało złą opinię i nawet jak wracałam kiedyś z bratem z kolonii zostałam okradziona z jakichś drobnych pieniędzy, jednak to wspomnienie wciąż mi towarzyszy. Dzisiejsze Katowice znacznie się zmieniły , jednak zawsze trafiają mi się tam niespodziewane przygody. Tak było i tym razem.

Wysiadając na dworcu zjadłam coś na szybko w Macdonaldzie i ruszyłam na postój taksówek. Wiedziałam, że mam jeszcze pół godziny, a do Osiedla Gwiazdy, gdzie znajduje się poradnia Julia to zaledwie 2 km. Wsiadłam do starszego, sympatycznie wyglądającego Pana i podałam adres. Pan poinformował mnie – To będzie 40 zł. gdybym nie była w pozycji siedzącej to pewnie zwaliłoby mnie z nóg. – To są niecałe dwa kilometry, względem mojego Gps-a, więc proszę o włączenie taksometru – wypaliłam. Nastała chwila ciszy po czym Pan wyłączył silnik i…kazał mi wysiąść. Zaskoczył mnie kompletnie i nie wiedziałam co powiedzieć. Pamiętam, że zdenerwowana próbowałam mu coś nawrzucać, na co on swoje – że go to nie obchodzi, że mam wysiadać, a on nigdzie nie jedzie i koniec. Wściekła ruszyłam do kolejnej taksówki w rzędzie, gdzie młody chłopak przyglądający się sytuacji uchylił szybę, nie otwierając mi drzwi. Opowiedziałam mu , że najwyraźniej jego kolega to oszust i zarabia na niewiedzy pasażerów, ale Ja akurat jestem ze Śląska i wiem ile taki kurs by kosztował. A on mi na to – mogę zawieźć za 30 zł . Szok! Dodał jeszcze, że trzeba zrozumieć, że oni też muszą z czegoś żyć i na takie krótkie kursy to im się nie opłaca, a poza tym wcale nie muszą włączać taksometrów. Gdyby nie fakt, że miałam 20 minut to dzadzwoniłabym na straż miejską/policję i czekam do przyjazdu. Jestem osobą unikającą konfliktowych sytuacji, miałam nawet sąsiada dilera i mieszkałam w bardzo złej dzielnicy, ale nigdy nie utrudniałam nikomu życia, dopóki sytuacja nie dotyczyła mnie bezpośrednio. Żałuję, że nie zrobiłam zdjęć rejestracji. Dawno nie spotkałam się z takim jawnym złodziejstwem i skrajną nieuczciwością. Zrozumiałam już, że taksówki nie znajdę, a 30-40 zł za niecałe 2 km to nieporozumienie i musiałabym mieć coś z głową, żeby zapłacić taką kwotę złodziejowi. No nic – czas na sprint.

Szybkim krokiem, a następnie biegiem, przez plac pełen tramwajów i maszerujących ludzi starałam się dotrzeć na miejsce. Dodatkowo, co chwilę zerkając na telefon czy na pewno wybrałam dobrą drogę. Zdążyłam punktualnie na 15:30 zdyszana i zasapana, ale przez cały czas byłam zdenerwowana jak i przygnębiona, że czeka mnie taka ważna wizyta, a Ja będę spóźniona. Czułam, że tranzycja będzie wyzwaniem, ale mialam wrażenie, że wpadają mi dodatkowe kłody pod nogi za każdym razem gdy robię coś w tym kierunku. Po nieudanej wizycie u Pani „psycholog” dzisiaj napotkała mnie kolejna przygoda. Dobrze, że zdążyłam na czas.

Praktycznie od razu była moja kolej, w poczekalni była jedna osoba, ale Pani raczej unikała jakiegokolwiek kontaktu wzrokowego. Wizyty w poradniach bywają krępujące.

Dość nieśmiało skierowałam się do gabinetu. Od razu zauważyłam różnicę między gabinetem Pani Anny K. z Gliwic. Tutejszy był w pełni wyposażony. Ławeczka, parawan, obszerne biurko, regał z książkami specjalistycznymi, drukarka z której na miejscu Pani Agata drukuje recepty dla pacjentów, zdjęcia, kilka obrazów, jakieś kwiaty. Widać było, że pracuje w tym gabinecie i często spędza czas, więc jest odpowiednio przygotowany, a Ja po prostu poczułam się jak u lekarza.

Dość chłodna w obyciu spytała w jakim celu tutaj jestem. Opowiedziałam po raz drugi(pierwszy raz przy nieudanej wizycie w innym miejscu) wszystko to co czułam. Powiedziałam również, że może zwracać się do mnie w formie męskiej lub bezosobowej, ponieważ z racji tego, że nie mam wymienionych dokumentów i tak muszę posługiwać się starymi danymi. Dodatkowo dodałam, że jako dziecko myliłam się i mówiłam o Sobie w formie żeńskiej(prawidłowej – bo tak czułam) , a później uczyłam się męskich zaimków i każdorazowo gdy się pomyliłam ogarniało mnie uczucie wstydu, bo inne dzieci się śmiały, a dorośli zwracali mi uwagę, mówili, że nie wypada itp. Nie chcę powtórki z rozrywki, żeby nie robić Sobie mętliku w głowie. Mówię o Mnie jako o kobiecie tylko i wyłącznie przy swoim koledze, z którym się spotykam i który zna mnie tylko jako płeć żeńską – nigdy nie widział mnie przebranego za chłopaka, zawsze gdy do mnie przyjeżdża otwieram mu w damskich ubraniach, czując, że to właśnie Ja. A, że na co dzień jeszcze funkcjonuję jako chłopak i czuję, że na tą chwilę muszę udawać i nie mam innego wyjścia bo mój passing jest zbyt słaby, to chcę żeby zwracano się do mnie jak do chłopaka.. Dopóki nie będę miała wymienionych dokumentów i nie będę 24/h Sobą to kobietą będę tylko dla nielicznych, na wszystko przyjdzie czas. Nie jestem zwolenniczką nagłych i impulsywnych decyzji, czy zmian. Tranzycja to proces, który trwa. Założenie peruki i sukienki nie czyni Cię kobietą. Damskie cechy są tutaj istotne, a Ja pomimo ładnej i delikatnej buzi, oraz szczupłego ciała i rewelacyjnych nóg – nie mam piersi, jestem w trakcie usuwania mojego wątłego zarostu i jeszcze nie jestem na hormonach, więc nie zamierzam robić z Siebie pośmiewiska w mieście z którego pochodzę – udowadniając wszystkim, że Jestem kobietą bo tak czuję. Stawiam na wygląd i dobry passing – a to jeszcze przede mną.

Pani seksuolog zaczęła pytać o szczegóły masturbacji – jak często i o czym wtedy myślę. Zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że jestem osobą uległą w kontaktach seksualnych, interesują mnie tylko i wyłącznie mężczyźni, a w dodatku mam obecnie partnera, z którym uprawiam seks oralny jak i analny. Widziałam, że robi notatki podczas moich odpowiedzi, ale starałam się na wszystkie pytania odpowiadać rzeczowo i sensownie. Rozmowa trwała dość długo. Pytała o moje dzieciństwo, o moment od którego zaczęłam myśleć o Sobie jako o kobiecie. Odpowiedziałam, że właściwie to od kiedy tylko pamiętam. Od kiedy wykształciła się we mnie jakakolwiek świadomość i pamięć. Dopiero później, gdy byłam już starszym dzieckiem, zrozumiałam, że to chyba coś złego bo często słyszałam, że mam się tak nie zachowywać. Byłam wyśmiewana przez rówieśników, karcona przez nauczycieli i upominana przez rodziców, a gdy Mama kazała bratu zabierać mnie na dwór i mnie pilnować, to za rogiem bloku na brata czekali koledzy i razem uciekali przede mną. Z racji tego, że byłam mała i nie potrafiłam nigdy ich dogonić to zostawałam sama i zbierałam kwiatki, ślimaki, obserwowałam ptaki i poznawałam świat. Teraz dopiero dotarło do mnie, że byłam włóczącym się kilkuletnim dzieckiem, które pozostawało bez opieki, ale nie skarżyłam się nigdy bo byłam już wytrenowana, że brat spuściłby mi solidne lanie. W wieku dojrzewania sytuacja się zmieniła i nie miałam już większych problemów z otoczeniem , ponieważ udawanie chłopaka weszło mi w krew i nikt nie wiedział co czuję od środka, a poza tym potrafiłam się już bronić, nawiązywałam przyjaźnie, byłam lubiana w klasie i poza nią. Nikt tylko nie wiedział co siedzi wewnątrz mnie.

Opowiadałam co czułam, a Pani doktor skrupulatnie notowała i przyglądała mi się chłodnym wzrokiem. Widziałam, że jestem oceniana, ale jednocześnie odnosiłam wrażenie, że nie jest to ocena negatywna i wyczuwałam, że Pani Agata ma do czynienia częściej z podobnymi „przypadkami”. W rzeczowy sposób oznajmiła mi, że nie może w tej chwili przepisać mi hormonów, ponieważ najpierw trzeba będzie wykonać serię badań, oraz będę musiała udać się do psychiatry po zaświadczenie o moim zdrowiu psychicznym. Otrzymałam skierowania, a także informację, że większość badań nie jest refundowana i że niestety w Polsce transseksualizm(nie lubię tego pojęcia, wolę transpłciowość) nie jest sklasyfikowany jako choroba, ale tym samym nie ma zaleceń aby go leczyć. Wygląda na to, że osoby trans mają bardziej zachciankę korekty płci, więc za większość rzeczy muszą płacić 100 % . Wiedziałam o tym wcześniej i nie było to dla mnie zaskoczeniem, poza tym miałam odłożone pieniądze na prywatne wizyty. Zależało mi na czasie. I tak długo już zwlekałam, więc nie zamierzałam dodatkowo go tracić na czekanie w kolejkach na podstawowe badania. Pani doktor dodała jeszcze, że mam teraz na spokojnie zrobić wszystkie badania, bo trochę to potrwa i zapisać się telefonicznie na kolejną wizytę, a następnie pojawić się z wynikami. Zapłaciłam w recepcji 180 zł, zanotowałam informację, że kolejne wizyty kosztują 140 zł i ruszyłam z powrotem na pociąg.

„Zaczęło się” – pomyślałam i uśmiechnęłam się do Siebie. Wiedziałam, że w dzisiejszym dniu poza biletami na pociąg, na własne życzenie kupiłam również bilet w jedną stronę jakim jest tranzycja płciowa. Dla mnie był to jednak złoty bilet – nie wyobrażałam Sobie dalszego życia w dotychczasowy sposób, ponieważ było one pozbawione większego sensu. Zatrzymałam się w Żabce i kupiłam papierosy – nie paliłam od dłuższego czasu, ale emocje wzięły górę i miałam wrażenie, że jak nie zapalę to mnie rozniesie. Uznałam, że przyszły tydzień przeznaczę na umawianie się na badania. Pozostałe dni tego tygodnia odpocznę w domu i poukładam Sobie wszystko w głowie. Mam zarys ogólnego planu, ale realizacja wcale nie jest taka prosta. Sprzedaż mieszkania, przeprowadzka do Wrocławia, poinformowanie rodziny, znalezienie pracy, pierwsze operacje, wyjście do ludzi… czekało mnie mnóstwo wyzwań. Nie wiem jak Sobie poradzę i czy w ogóle dam radę. Nie mam pojęcia jak będę odbierana przez społeczeństwo. Czy znowu będę wyśmiewana, opluwana i ktoś mnie uderzy jak wtedy gdy byłam dzieckiem? Nie mam pojęcia. Przypuszczam, że cena jaką zapłacę za bycie Sobą będzie wysoka. Mimo wszystko dotychczasowe, w miarę bezpieczne i stabilne życie, w którym moją najlepszą przyjaciółką jest wewnętrzna pustka nie jest dla mnie satysfakcjonujące.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *