W poszukiwaniu informacji na temat transpłciowości

Pani „Psycholog”

woman, soul, psychology

Nadszedł dzień mojej wizyty. Pani Anna K….K , która zarazem jest seksuologiem miała akurat pacjenta. Gabinet znajdował się w budynku, gdzie na piętrach położone były różne pomieszczenia firmowe, techniczne, toalety i klatka schodowa. Zaraz przy klatce schodowej stało kilka krzesełek i była to „poczekalnia. Inni ludzie załatwiający swoje sprawy w tym budynku przechodząc obok mnie mówili „Dzień dobry” , pewnie zastanawiając się czy Ja tam stróżuję czy o co w ogóle chodzi. Więc minusem dla mnie był sam fakt znikomej dyskrecji, a przynajmniej nie tak Sobie wyobrażałam wizytę u psychologa. Z Gabinetu wyszła Pani w średnim wieku unikając mojego spojrzenia, po czym wychyliła się Pani Anna i powiedziała, że jeszcze chwileczkę.

Po kilku minutach nadszedł ten moment – moment na który czekałam bardzo długo. Czułam, że ten pierwszy krok, będzie bardzo ważny dla mnie. W całkiem dużym pomieszczeniu, z charakterystycznymi dla kamienic, dużymi oknami, znajdowała się kanapa, stolik, fotel, w którym siedziała Pani Psycholog, oraz parawan w przeciwległym rogu. Było bardzo pusto, bezdusznie, bez jakichkolwiek elementów dekoracyjnych. Od razu pomyślałam, że są to najpewniej dopiero początki „działalności” Pani Ani. Pomieszczenie jest wynajmowane i widać to gołym okiem. Niemniej jednak Pani Ania poprosiła żebym usiadła i spytała w czym tkwi problem. Poczułam się trochę nie na miejscu z racji tego , że przyszłam ubrana w jeansy i męską bluzę, gdyż najzwyczajniej w świecie w tamtej chwili nie chciałam się wygłupiać zakładając elementy kobiecej garderoby na ciało pozbawione piersi i większości kobiecych cech. – Pewnie pomyśli, że mam coś nie tak z głową gdy powiem jaki jest powód mojego przyjście – zganiłam się w duchu. No ale raz kozie śmierć jak to się mówi, poza tym przez telefon pytałam czy zajmuje się transpłciowością, co powterdziła. Zaczęłam opowiadać. Wypaliłam wprost – czuję się kobietą. Od dziecka. Właściwie to od kiedy pamiętam. Udaję mężczyznę od lat, żeby przetrwać, ale tak na prawdę w domu zakładam kobiece ubrania, perukę, którą kupiłam przez internet, żeby sprawdzić jak wyglądałabym w długich włosach, biżuterię, czasami się maluję i po prostu cieszę się życiem. Dodatkowo podkreśliłam fakt, że na portalu randkowym poznałam faceta, z którym spotykam się od kilku miesięcy i zna mnie tylko jako kobietę. Pokazałam jej swoje zdjęcia w telefonie i pochwaliła, że widać, że znam sztukę makijażu i mam ładną garderobę. Po czym spytała – czy ten chłopak jest gejem?

Byłam kompletnie zbita z tropu. Facet, który był mi bliski, dotychczas spotykał się z kobietami cispłciowymi lub transpłciowymi. Jeśli zdarzyła mu się rankda, gdzie na miejscu ewidentnie zastał transwestytę, a nie transkę to wychodził. Był uczulony na tym punkcie i długo pisaliśmy zanim się zdecydowaliśmy na spotkanie, bo bardzo był zażenowany faktem, iż wielu facetów zakłada rajstopy na owłosione nogi albo kieckę i od razu wpisuje na portalu randkowym płeć : trans. Od tamtej pory gdy miał kilka takich wpadek postanowił dłużej poznawać się pisząc przez internet. Oboje wiedzieliśmy jaka jest różnica i mówił mi, że gdy pisał ze mną to od samego początku czuł, że pisze z dziewczyną i nie miał żadnych wątpliwości. Na faceta nigdy by nie spojrzał bo się brzydzi i to nie jego bajka.

Przecież Gej szuka mężczyzny. Nie zdarzyło mi się, żeby jakikolwiek był mną zainteresowany. Więc zapaliła mi się czerwona lampka – czy ona rzeczywiście ma jakieś pojęcie o tym wszystkim?

W każdym razie nie dałam po Sobie poznać i kontynuowałam. Opowiadałam o dzieciństwie , o zabawach w jakich brałam udział, o dojrzewaniu. Zapytała, czy przebieram się tylko gdy uprawiam seks. Od razu odpowiedziałam, że nie jestem fetyszystą. Gdyby miała doświadczenie, to w życiu nie podciągnęłaby mnie pod fetyszystę – słuchając jak opowiadam, że gdy tylko jestem w domu, ubieram się jak kobieta, sprzątam, gotuję i wykonuję wszystkie czynności będąc wreszcie Sobą, nie zadałaby mi pytanie o fetyszyzm. Obojętnie czy jestem Sama czy nie, w domu funkcjonuję jako kobieta. Najchętniej żyłabym tak 24/h jednak zdaję Sobie sprawę, że do tego trzeba jakoś wyglądać, żeby nie narazić się na niebezpieczeństwo lub ostracyzm ze strony otoczenia.

Byłam coraz bardziej zniechęcona. Czułam, że jej zrozumienie jest zerowe. Jednak „Pani Psycholog” wręcz przeciwnie. Z racji tego, że czas powoli dobiegał końca, powiedziała, że oczywiście musimy lepiej się poznać zanim podejmiemy jakieś działania i zaproponowała – uwaga – cztery wizyty w miesiącu. Każda płatna po 150 zł. Jakby tego było mało, na karteczce zapisała mi numer do koleżanki, która jest „świetnym” psychiatrą i do niej również powinnam przychodzić kilka razy w miesiącu, ponieważ będzie potrzebne jej orzeczenie, gdy dojdzie do rozprawy w sądzie. Po pół roku będziemy myśleć o rozpoczęciu terapii hormonalnej. Zero mowy o skierowaniu na badania, czy jakichkolwiek innych aspektach. No tak – trafiła jej się kura znosząca złote jajka. Zagubiona transka, która pierwszy raz zwróciła się do kogoś o pomoc i oczywiście tą pomoc otrzyma, ale jak będzie buliła 600 zł miesięcznie psychologowi i drugie tyle zaprzyjaźnionej psychiatrze.

Podziękowałam za namiar na na koleżankę, chowając karteczkę i wiedząc, że nigdy już tutaj nie wrócę zapłaciłam 150 zł za wizytę. Pani Anna wzięła pieniądze i schowała do kieszeni. Nie miała kasy fiskalnej, nie wydrukowała paragonu, nie wypisała ręcznie rachunku. Gdyby nie fakt, że chciałam stamtąd jak najszybciej uciekać, spytałabym o rachunek, ale uznałam, że w tamtej chwili, chcę po prostu wyjść i nigdy nie wrócić.

Mimo wszystko gdy byłam już poza budynkiem i wracałam do domu nie miałam poczucia zmarnowanych pieniędzy – wręcz przeciwnie, czułam się wspaniale. Letni wiatr smagał mi policzki, była piękna pogoda, a Ja uśmiechałam się w duchu i najpewniej nie tylko w duchu. Poczułam jakby po raz pierwszy od lat moja jaźń była w pełni połączona z moim ciałem. Jakby moje myśli rozjaśniły się całkowicie, a sam fakt, że powiedziałam to przy osobie trzeciej sprawił, że stało się to rzeczywistością. Czułam, że teraz zdobędę się na odwagę i podejmę właściwe kroki. W zasadzie to już podjęłam – wykonałam pierwszy ruch i już nieważne jest to, że trafiłam na „Gatekeeperkę”, która chciała na mnie zarobić. Ważne jest to, że Ja Sama wreszcie przekonałam się, że słowa, które wypowiadałam u niej drżącym głosem sprawiły, że nagle nabrałam pewności Siebie i utwierdziłam się w przekonaniu, że to wszystko o czym myślałam i dusiłam w Sobie przez lata jest prawdą. Przez chwilę nawet pomyślałam, że mogłam zebrać się na odwagę wcześniej , jednak z drugiej strony obecnie jestem dobrze przygotowana finansowo i mam opracowane plany na przyszłość. Kilka lat temu nie czułabym się bezpiecznie jeśli mowa o wydatkach związanych z tranzycją. Mentalnie jestem już dojrzała, więc skoro stało się, że podjęłam odpowiednie kroki w tym roku to najprawdopodobniej tak miało być.

Wróciłam do domu i napisałam do Karoliny – koleżanki, którą dopiero co poznałam w internecie. Opowiedziałam jej o swojej pierwszej wizycie, a ona z przykrością oznajmiła, że ciężko jest znaleźć odpowiednią osobę, jednak poleciła mi swoich lekarzy. Tydzień później byłam już umówiona do seksuologa w poradni Julia w Katowicach. I póki co uważam, że była to bardzo dobra decyzja.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *